|
10 podróżników na 7 motocyklach wybiera się na poddasze świata.
Blog > Komentarze do wpisu
step za Kyzył-Ordą - okolice Yrhyz (Kazachstan), 2.10
Nocleg na pustym materacu był mało wygodny a do tego nie byłem przygotowany na taki zimny ranek. Wyjeżdżam jak tylko słońce zaczyna grzać i sunę coraz bardziej pustymi drogami. Po drodze mijam Bajkonur.
Jazda bardzo przyjemna ale w końcu dojeżdżam do 230km odcinka bardzo zniszczonej drogi. Prędkość spada do 35km/h a pełna koncentracja jest konieczna aby nie skończyć wycieczki przed czasem. Żaden samochód nie odważy się jechać drogą, ruch czterokołowy odbywa się drogami wyjeżdżonymi w stepie. Jest ich cała masa, krzyżują się a niektóre biegną ze 200m od "głównej drogi". Widzę tylko jednego nowoczesnego TIR-a, królują Kamazy bo to odpowiednie maszyny na takie warunki. Ja jadę główną drogą bo w stepie duże łachy sypkiego piasku, mimo wszystko po dziurach bezpieczniej. Mam szczęście, że jest sucho bo niektóre odcinki to wyschnięte na kamień głębokie błoto.
Na małej stacyjce dziadek-idiota wlewa mi litr ropy do baku zanim go ktoś powstrzymał. Rozcieńczam pod korek benzyną 80-oktanową i wyjeżdżam ze stacji uważnie nasłuchując motoru. Trampek nie protestuje w sposób słyszalny i 20km dalej rozbijam namiot. wtorek, 31 października 2006, zachary70
|
|